Setlak



share

Po Internecie przetoczyła się sensacyjna wiadomość, że dzieciak z wąsem „na przedzie” brał kasę za szerzenie propagandy Anodiny i Millera. Dla mnie sensacją byłaby informacja, że nie brał, dlatego też samym faktem nie specjalnie się ekscytuję. Znacznie bardziej mnie zainteresowała kwota, za którą można sobie kupić „eksperta’ Setlaka, a ten będzie orał w pocie czoła 24h na dobę. Piszę o kupieniu „eksperta”, nie ekspertyzy, bo po pierwsze trudno infantylny bełkot Setlaka uznać za ekspertyzę, po drugie nie mamy do czynienia z wydawaniem jednorazowej opinii, ale z permanentnym propagandystą nadającym dzień i noc. Zatem ile kosztuje cały „ekspert” Setlak do pełnej dyspozycji nabywcy? Najkrótsza odpowiedź brzmi: „grosze”. No może nie tak dosłownie, jednak parę złotych trzeba wydać, dokładnie 2500 brutto i w związku z tą śmieszną garścią srebrników warto się pokusić o przegląd rynku pracy.



share

Pojęcia nie mam co mnie oślepiło, że nie dostrzegłem we własnym domu prawdziwego skarbu, który idealnie nadaje się do amatorskich zabaw geodezyjnych, satelitarnych i porównawczych. Trudno uwierzyć, ale do tej pory nie zwróciłem uwagi, że mam pod nosem niemal instalację tego, co mieliśmy pod Smoleńskiem. Byłem ślepy i przy okazji niezbyt lotny, bo nie wpadłem na prostą myśl, żeby dokładnie sfotografować to co widzę codziennie za oknem i skonfrontować z tym co pokazuje Google. Straszny błąd, bo nie mam lepszego i podręcznego przykładu, aby wszystkim pokazać dlaczego prości ludzie z Zespołu Laska i NPW wpadli w panikę. Podkreślam, że wiem już z całą pewnością skąd panika po analizie zdjęć satelitarnych wśród pogan smoleńskich, do samej analizy zgodnie z obietnicą się nie odniosę, dopóki nie dostanę naukowego dowodu potwierdzającego błędy metodologiczne i sam wyniki badań Profesora Cieszewskiego.