satysfakcja



share

Poczucie satysfakcji pozbawione małostkowości, winno towarzyszyć każdemu wątpiącemu, czy to wypada się radować z cudzego nieszczęścia. Bolek odpadł w eliminacjach i nie ma cienia powodu, żeby szczerze nie krzyknąć: „Hura!”, a potem równie radośnie puścić mimo uszu wszystkie riposty w stylu „typowo polskie piekło”. Tylko hipokryci lub zaprzyjaźnieni z blagą nie poczują satysfakcji, gdy spektakularnie upada historyczna mistyfikacja, ale też chciałbym nieco uporządkować euforię. Mam wrażenie, że wielu radujących się odebrało porażkę Bolka w Hollywood jako decyzję potwierdzającą upadek mitu Wałęsy. Prawdy jest w tym tylko kawałek, amerykańska diaspora ma w głębokim poważaniu fałszerstwa historyczne, co więcej gustuje w podobnych scenariuszach. Bolek wypadł w baru z zupełnie innego powodu, mianowicie zadarł z pedalskimi fanatykami, którzy nie wybaczają.



share

Zauważyłem u siebie postępujące zdziczenie i odrealnienie, pewnie są to objawy mniej lub bardziej poważnych zaburzeń chorobowych, ale nie zamierzam się dobrowolnie poddać leczeniu. Chcę trwać w stanie dzikości i odrealnienia, ponieważ realność i model cywilizacyjny PRLII odrzuca mnie mocą instynktu. Za starym jestem na strój rycerski złożony z miski do golenia i przerdzewiałej zbroi, ale jeszcze nie tak zdziadziały, żeby nie odczuwać drobnych podniet, niestety tylko intelektualnych. Trzeba się cofnąć w czasie, przynajmniej rok, trzeba się uzbroić w odporność na torsje i obcowanie z głupotą napędzaną kłamstwem. Z takim orężem chyba powinno się udać odczytanie archiwalnych łgarstw, kpin i całego zwyrodnienia, które zostało sprzedane jako jedyna słuszna postawa współczesnego inteligenta.