SARS-CoV-2



share

Po trzymiesięcznym tandetnym przedstawieniu, którego tytułowym bohaterem była „pandemia”, każdy intelektualnie sprawny człowiek musi dostrzegać absurdy tej inscenizacji. Nie pamiętam ile razy prostowałem głupstwa, jakie powielano na mój temat w związku z „pandemią”, ale dla pewności sprostuję raz jeszcze. Nigdy nie twierdziłem, że wirusa nie ma, od zawsze powtarzam, że mamy do czynienia z pospolitą infekcją, charakterystyczną dla sezonu grypowego, którą podłączono do mediów i Internatu. Tak narodził się „demon”, śmiercionośne i w 90% bezobjawowe „chorowanie”. Pewne rzeczy się ułożyły, emocje znacznie przycichły, dlatego warto raz jeszcze przypomnieć podstawowe fakty i mechanizmy ogłupiania mas, bo większość z nich w natłoku codziennych rewelacji po prostu przepadła.



share

Niemal na początku paranoi zwanej „pandemią” pojawiła się w mediach informacja o chorobie córki polskiej artystki, że tak się wyrażę, Kasi Kowalskiej. Sama „artystka” nagrała wzruszający film, przynajmniej tak został zaprezentowany w mediach, na którym sugerowała, że jej córka zaraziła się modnym wirusem i jest stanie krytycznym. Filmik na chwilę zniknął z sieci, gdy część ludzi zaczęła wskazywać na dziwne komunikaty w nim zawarte, potem znów się pojawił i wszyscy mogli usłyszeć jakże aktualne wówczas przesłanie. „Artystka” apelowała, aby zostać w domu i czyniła to ze łzami w oczach, ze wszystkimi atrybutami tego rodzaju „wzruszających” nagrań.



share

Mam wiele niedorzecznych pomysłów, jak na oszołoma przystało, a jednym z nich jest oglądanie amerykańskich filmów, które pokazują szalonych naukowców, maszyny przyszłości i tym podobne. Od lat twierdzę, że to właśnie takie obrazy są najbardziej precyzyjnymi proroctwami, ale oczywiście po założeniu odpowiedniego filtru. Należy odrzucić wszelkie bzdury typu kosmici przebrani za ludzi, czy podwodne miasta i skupić się na tych najmniej pozornych. Na przykład gadające samochody. Kto pamięta w ilu amerykańskich filmach samochody gadały z kierowcami? Idąc dalej tym tropem dojdziemy do samochodu, który sam się prowadzi. Z innej beczki. Telefony z obrazem pojawiły się w amerykańskich filmach kilkadziesiąt lat temu, nim ktokolwiek słyszał o „komórce”.

Strony