Sąd Najwyższy



share

Po ludziach prostych, a nawet prostackich, jak wymienieni, pożal się Boże doktorzy prawa, nie należy się spodziewać finezji. Ich zadanie polityczne i ideologiczne jest dokładnie takie, jak oni sami – prostackie. Artykuł 183 pkt 3 konstytucyjny i ustawa o Sądzie Najwyższym w części odwołującej się do wyboru Pierwszego Prezesa Sąd Najwyższego to banalne zapisy. Nawiasem mówiąc dokładnie dziś, nie kto inny tylko forsowany na prezesa Włodzimierz Wróbel dokładnie to potwierdził. Przywołał wyżej wymienione zapisy prawa i następnie stwierdził, że wszystko jest tu oczywiste. Zatem spośród pięciu kandydatów Prezydent RP, korzystając ze swojej prerogatywy, wybiera jednego i może się przy wyborze kierować wszystkim, co mu się podoba lub nie podoba.



share

W bieżących okolicznościach wszystko stoi na głowie i jak bardzo stoi widać po wyborach w Sądzie Najwyższym. W „starej normalności” byłaby to nie schodząca z anteny informacja, w „nowej normalności” sprawy mają się zupełnie inaczej. Nie można powiedzieć, że nikt się tym nie zajmuje, ale z pewnością to zupełnie inny poziom zaangażowania i emocji, jaki nam towarzyszył przez pięć lat zmian w „wymiarze sprawiedliwości”. Paradoksalnie te okoliczności pomogły w wyborze kandydatów na pierwszego prezesa Sądu Najwyższego i to na dwóch poziomach. Przede wszystkim Gersdorf odpuściła, wtedy Andrzej Duda oddał stery p.o. prezesa Zaradkiewiczowi, co mnie szczerze zdziwiło i zaniepokoiło.



share

Nie wiem za co się chwycić i od czego zacząć, tym bardziej, że początku chyba sam Kaczyński nie pamięta. Gdyby pamiętał, to dziś bez żadnych ceregieli realizowałby swój projekt z ustawą „kopertową”, od której zaczęło się całe nieszczęście. W obecnym stanie prawnym, o ile można to tak nazwać, nic poza konstytucją, nie stoi na przeszkodzie, aby marszałek Witek przełożyła termin wyborów nie czekając na wyrok Trybunału Konstytucyjnego. W następnym kroku minister Sasin powinien wydrukować zestawy wyborcze i 17 lub 23 maja wyborcy wysyłają te pocztówki w ramach czegoś, co się dowcipnie nazywa wyborami. Tak to w tej chwili wygląda, ale zdaje się, że plan na dziś jest już nie aktualny, chociaż do wieczora jeszcze daleko.

Strony