rytuały



share

Odkąd pamiętam, a pamięcią sięgam do czasów, gdy byłem głupim Matką Kurką, na prawicy zawsze zachodziły te same procesy i rytuały. Jednym z procesów i rytuałów jednocześnie, jest legendarny „podział na prawicy”. Ile takich podziałów widziałem i w ilu uczestniczyłem, to za chińskiego boga nie jestem w stanie policzyć, bo i jak to liczyć, skoro podziałem może być dosłownie wszystko. Nie chcę tym krótkim wstępem udowodnić, że podziały nie istnieją, ale przede wszystkim nie chcę popadać w paranoję, która z naturalnej różnicy zdań czyni rację stanu albo wojnę domową. Pomijam już takie sprawy, jak pojedyncze wolty poszczególnych posłów, ostatnio podział prawicy miał nastąpić po wyjściu Ujazdowskiego z PiS, tego samego, co to odchodził i przychodził ze 123 razy. Gorzej, że taka sama histeria towarzyszy prawicy, w sprawach kompletnie bzdurnych.



share

Wojny plemienne mają swoje charakterystyczne rytuały, obrządki i symbole. Z całą pewnością jednym z ważniejszych symboli jest totem, w późniejszej ucywilizowanej wersji, godło. Równie ważne i symetryczne do godła są barwy, niekoniecznie wojenne, ale barwy plemienne w ogóle, które dają jasny sygnał wrogom i przyjaciołom, z kim mają do czynienia. Większość wojen między plemionami toczy się o teren, dobra, bywało, że o fanaberie wodzów, patrz wojna trojańska. Współcześnie sporo wojen toczy się na jeszcze jednym polu i jest nim ideologia, czasami nawet styl życia, bo trudno nazwać ideologią przebieranie się chłopa za babę.