rozwój



share

Najłatwiej krytykować i przyłączać się do „hejtu”, ale mam usprawiedliwienie, od początku piszę, że idea szklanych domów w wykonaniu Morawieckiego, jaka sama nazwa wskazuje, jest czystą fikcją. Z programów „milion coś tam”, konsekwentnie nie zostaje nic lub zostaje niewiele. Tak było z milionem mieszkań i za pierwszym i za drugim razem, bo zwyczajnie nie da się walczyć z rynkiem deweloperów, w każdym razie nie w takiej skali. Jestem też prawie pewien, chociaż chętnie odszczekam, że Polska nie stanie się potęgą w produkcji samochodów elektrycznych, czego w ogóle mądrym kierunkiem rozwoju nazwać się nie da. Twierdziłem, twierdzę i będę twierdził, że wiatraki zamiast elektrowni atomowej, czy samochodziki na baterie zamiast przemysłu motoryzacyjnego, to przejaw „murzyńskości”.



share

W Internecie nic nie ginie, a co raz zostało zobaczone, to wiadomo, że się „nieodzobaczy”, Ktoś, przynajmniej jedna osoba, za 20 lat przeczyta ten tekst i co sobie wtedy pomyśli o autorze? Tego nie wie nikt, ale dziś wielu pomyśli, że „hejterowi” całkiem odbiło i kąpie się w wazelinie przed Wodzem Wszechczasów. Przywykłem, jak mawia klasyk, był czas przywyknąć i takie opinie nie robią na mnie najmniejszego wrażenia. Wizjonerów od przeciętniaków różni to, że ogłaszają światu okrągłość kręcącej się wokół Słońca Ziemi, gdy cała reszta rży ze śmiechu i puka się w czoło.