środki unijne



share

Przykładów propagandowej głupoty można namnożyć jak królików, ale ten najbardziej nośny i szeroko komentowany przykład jest dość specyficzny i przez to bezcenny. Nie wiem czy pierwszy raz, w każdym razie głupota propagandowa sprzedana Polakom jako forpoczta europejskich negocjacji, jest policzalna. Wystarczy przyjąć wartości, które ułatwią obliczenia, aby dostrzec wymierność głupoty, którą większość usiłuje sprowadzić do stanowisk Camerona, Merkel, czy też innej piętnastki. O jaką kwotę toczą się europejskie boje? Mam na myśli Polskę, rzecz jasna. O jaką kwotę? Miliard w tą miliard w tamtą? Matematyczne promile rozpalają emocje, a tymczasem nie Merkel i nie Cameron, ale złodziejski forex obnaża głupotę propagandową Tuska. Zakładamy, że jesteśmy już po negocjacjach i przydzielona kwota, to 75 miliardów euro, do tego założenia dokładamy parę innych. Kwotę otrzymujemy w środę 24 stycznia 2013 roku, na przykład, chociaż nawet nie wiem, czy taki dzień istnieje.