relatywizm



share

Sprawa losów Trybunału Konstytucyjnego w mojej ocenie jest przesądzona, a to jest początek znacznie ważniejszej reformy „wymiaru sprawiedliwości”. Wiadomym jest, że sukces ma wielu ojców i niezliczoną ilość matek, ale z tego grona zdecydowanie na podium ustawiłbym posła Stanisława Piotrowicza. Stałby obok Jarosława Kaczyńskiego i Prezydenta Andrzeja Dudy. Poszedłbym z diabłem, żeby uzdrowić, przynajmniej w części, to co się w Polsce nazywa sądownictwem. Piotrowicz z całą pewnością diabłem nie jest, osobiście nic do człowieka nie mam, nawet go lubię, o ile taka kategoria emocjonalna ma jakiekolwiek znaczenie.



share

Trudna sztuka analogii, jest w RPIII gwałcona nieustannie i celowo sprowadzana do absurdu, bo takie jest podstawowe narzędzie relatywizmu. Porównuje się wszystko ze wszystkim i wszystkich ze wszystkimi, tak wygląda taśma produkcyjna, na której mózgi przerabia się na wodę. Wieść o tym, że aktor Jerzy Zelnik tuż po odebraniu dowodu przez klika lat miał kontakty z SB, natychmiast została porównana z donoszeniem Wałęsy na swoich kolegów za pieniądze. Co te dwie sprawy rzeczywiście łączy. Istnieją trzy kryteria wspólne. Na pierwszym miejscu fakty i tutaj siłą rzeczy kończy się dyskusja. Faktem jest, że Jerzy Zelnik podpisał kwit zobowiązujący do współpracy z SB i to samo zrobił Wałęsa. Po drugie ocena faktów, która też musi być tożsama. Chluby nikomu współpraca z SB nie przynosi i wszelkie próby relatywizowania godne są najwyższej pogardy.

Strony