relatywizm



share

Tysiące razy w tysiącu wypowiedzi i publikacji mówiło się o rozmaitych końcach, a o końcu Lecha „Bolesława” Wałęsy to już mówiło się nieustannie. Nic z tych końców nie wychodziło, ponieważ to tak nie działa. Fakty i prawda niewiele znaczą, wszystko da się obrócić, nazwać „zoologiczną nienawiścią”, poczęstować oszołomami i tak było od początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, teraz doszły nowe modne słowa: „hejter”, „mowa nienawiści”. O końcu Bolka i wszystkich innych można sobie mówić do woli i nic z tego końca nie wyjdzie dopóki nie zostanie podpisany wyrok medialny.



share

Zbiera się na mdłości przy lekturze, która dla wielu, głównie hipokrytów, stała się nagle wielkim i przykrym zaskoczeniem. O tym kim jest ksiądz Henryk Jankowski TW Delegat, wiedzieli dosłownie wszyscy, bez wyjątku. Wiedział Bolek Wałęsa, z tego samego sortu, wiedziała „PO”, wiedział „PiS”, wiedział Kościół i Komitet Centralny Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Wiedzieli wierni i ateiści, patrioci i zdrajcy, narodowcy i komuniści, ale wszystkim dookoła gęby zamykał jeden obrazek – Jankowski w Stoczni Gdańskiej, który „tyle dobrego zrobił dla Polski”.



Strony