reforma KRS



share

Prezes tego zacnego portalu, pan Matka Kurka już trafnie, i z właściwym sobie refleksem wypunktował problemy psychiatryczno-psychologiczne Prezydenta. Jednak ponieważ skojarzenia miałem podobne, a tylko dystans do komputera większy, więc nie rezygnuję z mojego adrianowego tytułu.

Zaproponuję jednak odmienne podejście – psychoanaliza bez pacjenta zwierzającego się na kozetce może okazać się zawodna. Proponuję więc podejście behawioralne.

Oceńmy pracę domową pana Prezydenta w postaci dwóch projektów ustaw.

Zacznijmy, od projektu dotyczącego KRS, bo jest dużo śmieszniej. Otóż projekt zakładał niekonstytucyjne rozwiązania, w przypadku, gdyby nastąpił klincz związany z niemożnością wyboru członków KRS większością 3/5. W tym przypadku miałby powoływać Prezydent, co jest niekonstytucyjne.



share

Przepraszam, że tak często nadużywam argumentu w postaci praktyki procesowej, ale w tym przypadku jest to naprawdę przydatne. Pojawiła się informacja, że Sąd Okręgowy w Gdańsku, ten sam, który zgubił, a potem cudownie odnalazł dowody w sprawie Amber Gold, wziął i się pomylił. Ba! Żeby to sąd się pomylił i przyznał do błędu, to mielibyśmy prawdziwy cud, nic z tych rzeczy. Nie sąd, ale sekretarz sądu się pomylił i wezwał Małgorzatę Wassermann na świadka w sprawie z powództwa „biznesmena” Mariusa Olecha. Ów biznesmen pozwał dziennikarzy „Wprost” za powiązanie go z aferą Amber Gold, ale to tak na marginesie i dla porządku podaję. Proszę Państwa zapewniam Was, że gdański sąd nie kłamie w sprawie omyłkowego wezwania Małgorzaty Wassermann, ale robi sobie jaja w żywe oczy i liczy, że większość obywateli jest głupsza niż ustawa przewiduje.