Rafał Trzaskowski



share

Na początek proponuję prosty eksperyment i krótką podróż w czasie, aby sobie z matematycznego dystansu spojrzeć na psychologiczną paranoję „pandemiczną”. Co się działo na przełomie marca i kwietnia? Każdy zgon, z 3 zgonów podawanych dziennie, prześwietlany na wszystkie możliwe sposoby, każdy przypadek z 250 przypadków liczony pod mikroskopem. Codziennie domorośli statystycy krzyczeli o postępie wykładniczym i rysowali krzywe, aktualizowane dwa razy dziennie. Wyjście do lasu było uznawane za łamanie piątego przykazania, wizyta u fryzjera za zbrodnię ludobójstwa. W czerwcu mamy dwukrotnie wyższe statystyki, ale ludzie chodzą do knajp, po 150 osób na wesela i dokładnie dziś będą mogli pójść na mecze.



share

Wchodzimy na ostatnią prostą przed pierwszą turą wyborów i należało się spodziewać serii groteskowych komunikatów, w których magia sondażowa zajmie czołowe miejsce. Tak też się zaczyna dziać, bo podobne kwiatki, jak ostatni sondaż Kantara, gdzie 80% wyborców, przy 11% niezdecydowanych wybiera Trzaskowskiego na prezydenta, to dopiero początek. Do dnia ciszy wyborczej zobaczymy takich cudów na kiju wiele i one wszystkie będą zmierzały w jednym kierunku – gra psychologiczna. Z wyjątkiem sondażu CBOS, czyli tandetnej sztuczki socjotechnicznej przekręconej w drugą stronę, większość badań będzie pompować Trzaskowskiego, ale w bardzo specyficzny sposób, czemu warto poświęcić trochę więcej zdań.



share

Wczoraj podałem konkretne dane, pokazujące jaki dystans ma do odrobienia zapasowy kandydat PO na prezydenta i te liczby powinny przemawiać do wyobraźni. Jeśli Trzaskowski chce myśleć o wygranej, do poparcia PO w granicach 5 milionów musi dołożyć prawie drugie tyle. Andrzej Duda ma wielokrotnie łatwiejsze zadanie, 1,5-2 miliony głosów powinny zapewnić zwycięstwo. Postawmy sobie teraz kluczowe pytanie. W jakim tempie poruszają się obecnie obaj kandydaci. Wiadomo, że jednej odpowiedzi nie usłyszymy. Wyborcy Andrzeja Dudy będą krzyczeć, że ich ulubieniec bije rywala na głowę, wyborcy Trzaskowskiego odwrotnie. W takiej klasycznej sytuacji warto poszukać średniej i dołożyć chociaż odrobinę obiektywizmu.

Strony