Rafał Trzaskowski



share

Zostało dwa i pół dnia do ciszy wyborczej, w tym czasie pojawiają się ostatnie „sondaże”, które przyprawiają o palpitację serca wyborców po obu stronach. Cała ta psychologiczna gra jest śmiertelnie nudna, ale niestety zawsze działa i to w postaci zgranych mechanizmów. Każdy, dosłownie każdy sondaż, można w dowolny sposób modelować przy użyciu jednej zmiennej: wiek, miejsce zamieszkania, frekwencja, no i najbardziej sławni w ostatnim czasie wyborcy niezdecydowani. W związku z nową modą mamy też zupełnie nowe zjawisko sondażowe, proszę zwrócić łaskawą uwagę, że wszystkie sondaże, jakie się pojawiły po I turze, wskazują na porażkę obu kandydatów. Nie, nie żartuję, bezwzględnym warunkiem wygranej w pojedynku dwóch kandydatów jest uzyskanie 50% głosów plus jeden, tymczasem wszędzie mamy wyniki poniżej 50% dla jednego i drugiego kandydata.



share

Brudne chwyty w trakcie kampanii politycznej można z grubsza podzielić na dwie kategorie: po prostu kłamstwa i chwyty poniżej pasa albo takie szambo, które może się cofnąć do wylewającego. Jeśli chodzi o pierwszą kategorię to doskonałym przykładem jest „ułaskawienie pedofila”, klasycznie zmanipulowana sprawa, gdzie na proste fakty nałożona jest cała sieć ordynarnych kłamstw. Podobne afery chętnie podejmowane są i przez sztaby wyborcze i media sprzyjające kandydatowi. Druga kategoria to zupełnie inny bajka, tutaj uruchamia się graczy trzecioligowych. Szambo do Internetu najczęściej wylewa jakiś rezerwowy polityk lub „dziennikarz” i potem reszta się przygląda, co z tego wyniknie.



share

Reguły w polityce i marketingu politycznym są dość proste i znane od lat, a jeśli ktoś ich nie zna, to w kampanii Trzaskowskiego może zaobserwować niemal wszystko. Zresztą nie trzeba znać się na polityce, wystarczy trochę znać się na życiu albo obejrzeć parę meczów piłkarskich. Jak się zachowują ludzie i drużyny piłkarskie, gdy są o krok od osiągnięcia celu lub czekają na dogrywkę? Zawsze i wszędzie są to działania ostrożne, pilnowanie wyniku, żadnego rzucania się na bramkę przeciwnika i tak dalej. Gdy cel jest daleko i pozostaje coraz mniej czasu, zaczyna się gonienie na oślep i tak też się dzieje z kampanią Trzaskowskiego, w której nie ma żadnej konsekwencji.

Strony