pycha



share

W trakcie kampanii byłem jednym z najgłośniej krzyczących i apelujących o to, by zachować wyjątkową powściągliwość i wręcz udawać naiwnych. Stanowczo sprzeciwiałem się porywczym pomysłom i nawoływaniom do ujawniania aneksu z raportu WSI, czy angażowania Prezydenta Andrzeja Dudę w miesięcznice smoleńskie. Opłaciło się, twardych dowodów na to nie ma, ale chyba mało kto będzie twierdził, że ta technika operacyjna nie przyczyniła się do zwycięstwa. Tak było na wojnie, gdzie strategia i mylenie przeciwnika są nieodzowne, ale widzę, że cała masa zwolenników i nawet polityków PiS ciągle nie wyszła z okopów. Pojawił się przedziwny syndrom, skomplikowany psychologicznie, chociaż znany, zwłaszcza w Polsce od lat. Ludzie się boją zwycięstwa i już zaczynają myśleć o nieuchronnej porażce. Przykro mi to pisać, ale takie zachowanie jest charakterystyczne dla mentalnych niewolników albo bitej żony.