pudło



share

Rzygać mi się chce, gdy mam przedstawiać i wysłuchiwać argumentów na dyżurne tematy, a powód nudności jest jeden. Po prostu istnieją takie problemy, których nie da się rozwiązać w lewo albo w prawo i powinien to rozumieć każdy człowiek używający mózgu. Gdy na wokandę debaty publicznej wrzuca się jeden z takich tematów, z góry wiadomo, że będzie tylko i wyłącznie rzeź. O aborcji wszyscy wiedzą już wszystko i mielenie tych samych porównań, analogi oraz „błyskotliwych” sentencji nikogo nie przekonuje. Po jednej stronie idiotki krzyczą o „zygocie”, po drugiej siedemdziesięcioletnie aktywistki każą rodzić po trupie matki. Te skrajne przykłady są oczywiście pewnym przerysowaniem, ale jednocześnie 100% zapowiedzią przyszłych wydarzeń. Uprzedzałem i starałem się bić we wszystkie dzwony, że takie „igraszki” przypominają testowanie płomienia zapalniczki na beczce prochu, ale „walczący o wartości nadrzędne” odpowiadali, że nic się nie stanie i bijemy się o sens.