przemysł krajowy



share

Przedstawię jeden z mechanizmów funkcjonujących w Unii Europejskiej, który odpowiedzialny jest za upadek gospodarki wielu krajów. Aby nie prowokować nikogo do pozamerytorycznych tyrad i bezproduktywnych rozważań czy to wina liberalizmu, czy socjalizmu, takiej czy innej ekipy politycznej – rozważania swoje skoncentruję na problemie Grecji. A uważny czytelnik na pewno dostrzeże analogie z Polską.
Zastanówmy się co jest pierwotną przyczyną zapaści finansowej Grecji? Proponuję odłożyć na bok emocjonalne argumenty o jakoby narodowym lenistwie i genetycznej skłonności do oszukiwania. Otóż u podstaw tej „greckiej tragedii” leży nic innego jak brak zdolności produkcyjnych krajowego przemysłu (niska potencjalna podaż). I już w teraz, niestety, podobieństwo z Polską staje się widoczne…



share

W Polsce często słyszę narzekanie na brak innowacji w przemyśle. Zastanawia mnie kto miałby te innowacje tworzyć: operatorzy w zagranicznych montowniach? Owszem mogą, niemniej te innowacje nie zmienią obrazu polskiego przemysłu. W państwach tzw. „wysokorozwiniętych” to krajowe przedsiębiorstwa, niekiedy również placówki naukowe, są głównym źródłem wszelkich innowacji i patentów. W zakładach tych pracownicy starsi, bardziej doświadczeni przekazują swoją wiedzę i umiejętności młodszym. Tworzą zespoły, w których połączenie praktyki i świeżego spojrzenia na problem, daje spektakularne efekty.



share

Co zlikwidujemy teraz… tego nie będzie w przyszłości.
Od czasu tzw. transformacji w Polsce obserwowało się stopniową likwidację polskich przedsiębiorstw. Z powodu „nieefektywności” dawnych, państwowych zakładów przemysłowych, zostały one sprzedane lub często po prostu zlikwidowane. Popyt narodu od tej pory zaspokaja kapitał zagraniczny.
Drastycznym przykładem jest tutaj Łódź, kiedyś drugie co do wielkości miasto w Polsce, centrum przemysłu tekstylnego i włókienniczego. A dzisiaj, pod rządami kolejnych nieudolnych ekip to… ostoja biedy i dziedzicznego bezrobocia. W mieście, będącym kolebka takich marek odzieżowych jak Telimena, Próchnik, czy Wólczanka, w sklepach królują ubrania „Made in China”.
Co jeszcze można w Polsce sprzedać czy zlikwidować?  Polski bank jest tylko jeden, ale za to uchowały się jeszcze przedsiębiorstwa energetyczne, nieliczne budowlane (chociaż dzięki współpracy z GDDKiA na przepaści bankructwa), rolnicze i w dziedzinie ochrony zdrowia.