propganda



share

Muszę się przyznać, że miałem w ogóle nie oglądać konferencji i prezentacji przygotowanej przez podkomisję smoleńską. Jestem zmęczony powielaniem tych samych argumentów, bez nowego materiału dowodowego, Spodziewałem się też wszystkich grzechów, które były popełniane przez Macierewicza na wcześniejszych konferencjach. Ostatecznie obejrzałem całość i nie żałuję. W końcu ktoś wyciągnął wnioski i zamiast szarpać się z bzdurami Laska, wygłaszać godzinne tyrady o brzozie i nie-brzozie, przygotowano prezentację z samymi konkretami. Przyjąłem z ulgą błogosławioną i długo wyczekiwaną odmianę, ale najważniejsze jest to, że ta nowa jakość jest przekonująca dla każdego myślącego człowieka i wywołuje popłoch wśród łgarzy.



share

Nafaszerowałem tytuł porzekadłami i frazeologią, ale tak jakoś samo wyszło. Przyglądam się z uwagą kampanii PO, chociaż wiele zdrowia mnie to kosztuje, i przy uważnej obserwacji widać pewien paradoks. Bardzo często porównuje się propagandę Kopacz do propagandy Tuska i jednocześnie podkreśla, że Tuska grał o kilka klas wyżej. Na pewno? Sam dałem się wciągnąć w tę pułapkę, ale chyba mnie olśniło i zobaczyłem, że propaganda jest jedna, co zresztą wynika z jej natury. W ramach jednej propagandy istnieje jednak kilka zmiennych, które decydują o jej wymiarze. Wybrałem trzy, w moim przekonaniu najbardziej istotne. Pierwszą zmienną jest cel i tutaj nie może być mowy o żadnych różnicach, Tusk i Kopacz wszystkie swoje działania podporządkowali utrzymaniu patologii, z czego żyją kliki RP III. Druga cecha propagandy to technika. Nie widzę żadnej różnic w metodologii ogłupiania mas, oboje jadą na tym samym nudnym patencie – strasznie.