prawybory prezydenckie



share

W tych obłędnych czasach nie ma sensu zgadywać, co się stanie za godzinę, a o prognozach tygodniowych poważni ludzie muszą zapomnieć. Coś jednak robić trzeba i do jakichś konkretów się dokopać, bo inaczej zgłupiejemy do reszty. Jak się przedstawia sytuacja polityczna w Polsce mniej więcej wiadomo, głównie odnoszę się do podziału sił, co w ciągu miesiąca na pewno się nie zmieni. Nim na dobre wybuchłą cała ta zadyma, życzliwie uprzedzałem „opozycję”, że modląc się o „pandemię” popełniają najgłupszy z błędów, jakie popełnili dotąd. Zawsze i wszędzie władza w takich warunkach zyskuje i to się potwierdziło z pełną mocą. Nawet najbardziej zatwardziały przeciwnik PiS nie tylko grzecznie wykonuje wszystkie polecenia, ale jeszcze donosi na sąsiadów, którzy się nie stosują do obostrzeń. Tak to wygląda.



share

Podobno w polityce wieje nudą, może gdzie indziej tak, ale nie w Ameryce. Tak jak poprzednio pisałem, mimo podsycania ognia i fanfar przez naiwnych wyborców wokół starego komucha senatora Bernie Sandersa, na placu wreszcie pojawiła się straż pożarna globalistów lansująca jednego ze swoich, czyli Mike Bloomberga. Żeby na dobre wygasić socjalistyczne mrzonki pozostałych kandydatów podano wiadomość, że Mały Mike (jak nazwał go Trump) rozważa jako kandydata na swojego wiceprezydenta nie kogo innego, ale Hillary Clinton! Właśnie to ma być ta mieszanka wybuchowa, koktajl Mołotow, mającą zmieść z prezydenckiej sceny Trumpa. Najbardziej skorumpowana polityk (czy jak mawiają bardziej oświeceni polityczka)  i jeden z najbogatszych politycznych kameleonów. Widocznie banksterzy uznali, że na Trumpa nie mogą nijak liczyć, więc przedstawienie czas zacząć!