Poznań. LGBT



share

Staram się unikać jak ognia tak zwanej „obyczajówki”, bo to tematy dla plotkarskich portali i ideologicznych biuletynów, ale tym razem problem jest szerszy i bardzo dobrze znany. Za wstęp do rozważań i końcowych wniosków przyjmę jednak zjawisko przeciwne. Od wielu lat wbija się Polakom do głów, że krzyż chrześcijański, a nie daj Boże katolicki, to symbol „zawłaszczający przestrzeń publiczną”, do niedawna podobnie było z symbolami narodowymi. Jestem w tej nietypowej sytuacji, że jako ateista i przeciwnik wycierania sobie buzi „Bogiem, honorem i Ojczyzną” na każdym kroku, mogę ocenić zjawisko z pozycji potencjalnie zagrożonego.