powrót do korzenia



share

Rozwarstwiłem się. Iluzja wspólnoty z własnym ciałem prysła. Umysł dał ciała, ciało naumyślnie wydęłło ducha. Wydęty duch w postaci dygniętego sutka przypomniał osobie, że przyszłość to niespodziewana teraźniejszość. Nie ma rady, jak nie zaskoczysz, będziesz zaskoczony. Podkoszulkiem w ozdobną broszkę ukryłem niesymetryczną wypukłość i kolejny raz udałem się światu w drogę. Cały czas gdzieś mnie niesie i tylko przestrzeń stawia opór. Próbowałem ominąć ją szerokim łukiem, ale strzeliło mnie w plecach. Dziś bez pleców ani rusz, dałem sobie spokój, usiadłem i zabrałem się do rzeczy. Od razu poczułem się lepiej i na miejscu. Klasnąłem w ręce, dając znać przechodniom, że chętnie bym został przeniesiony do domu, najlepiej bez zmieniania pozycji. Nie wiem, czy w końcu mnie zanieśli, niemniej czułem się coraz bardziej zadomowiony i nawet jeśli nie byłem, u siebie nie byłoby mi lepiej.