porces



share

W przeciwieństwie do swojego procesowego przeciwnika nie robię cyrków z busami, pudłami i „powoływaniem biegłego”. Wcześniej uczciwie napisałem, że publikuję tylko te fragmenty wyroku, jakie były dla mnie korzystne i wygodne. Dlaczego? Z bardzo prostego powodu, co zresztą zaznaczyłem w komentarzu. Poziom uzasadnienia Sądu Okręgowego w Legnicy to modelowe „owoce z zatrutego drzewa”, czyli kompletna fikcja prawna. Z drugiej strony był jeszcze bełkot, propaganda, manipulacje i nieograniczone możliwości medialne WOŚP. Stąd rozłożenie publikacji na raty. Pisałem wielokrotnie, że „im wyżej, tym gorzej” i nie pomyliłem się. Sąd II instancji wycisnął dla Owsiaka wszystko, co się dało wycisnąć z rozsądnego wyroku Sądu Rejonowego w Złotoryi (uznającego Matkę Kurkę za winnego) i uratował pana prezesa, dając mu marne pocieszenie. Uzasadnienie brzmi tak niedorzecznie, jakby je pisał pełnomocnik Owsiaka.



share

Przepraszam za spóźnienie, ale mam dość solidne usprawiedliwienie - byłem w sądzie. Pan prezes Owsiak do spółki z mecenasem postanowili niczym karpie pomodlić się o przeniesienie terminu Wigilii. Nie będę wchodził w szczegóły, ale chodzi o to, że co najmniej przez 14 dni i w WOŚP i w Złotym Melonie nikogo nie było w domu, ewentualnie obcym listonoszom nie otwierano. Dopiero po dwóch tygodniach prezes raczył odebrać zarządzenie sądu dotyczące Mrówki Całej i konkretnych pytań o finansowe powiązania z WOŚP oraz spółką córką. Pojęcia nie mam, co kombinuje prezes, mogę się jedynie domyślić, że chodziło o uniemożliwienie mi zapoznania się z dokumentami przed posiedzeniem sądu i przesłuchaniem księgowej albo o coś znacznie większego. W każdym razie uprzejmie informuję, ponieważ nie zwykłem grać faul nawet z takim przeciwnikiem jak nieustannie kłamiący i faulujący prezes Owsiak, że kombinacje zdały się psu na budę.



share

Tradycją stało się, że przed kolejną rozprawą ujawniam cześć faktów dotyczących działalności WOŚP, prezesa Owsiaka oraz Lidii Niedźwiedzkiej-Owsiak. Ostatnią rozpaczliwą bronią fundacji było rozpowszechnianie bajki o tym, że dobra WOŚP wydaje więcej niż zbiera do „puchy”. Członkowie milicji obywatelskiej „Pokojowy Patrol”, którzy udawali obiektywnych komentatorów i niezależnych dziennikarzy non stop powtarzali, że nie należy liczyć przychodów WOŚP, ale kwotę ze zbiórki publicznej, czyli tak zwanego Finału WOŚP. Pisałem już o tym czym jest „Finał” i na podstawie jakich dokumentów jest organizowany, ale zdaję sobie sprawę, że większość ludzi nie ma ochoty się katować dokumentami, których lektura może wywołać opuchliznę półkuli, jak każda lektura urzędowej nowomowy. Uproszczę jak tylko się da biurokratyczne rozporządzenia i wyjaśnię w jaki sposób od 13 lat Owsiak i jego księgowi kreowali rzeczywistość.

Strony