Polka



share

Narażanie się wszystkim i wszędzie to moja specjalność i firmowa cecha każdego samotnika. Dziś będę się narażał, zresztą nie pierwszy raz, kibicom, a raczej „żyletom” i „gniazdom”. Media i Internet obiegła dramatyczna historia ciężko skatowanego Polaka, Bogu ducha winnego kibica, który spokojnie sobie szedł z narzeczoną na mecz Dania-Polska. Nagle coś duńskiej policji odbiło rzucili się na „biedaka” i bez powodu stłukli do nieprzytomności. Historia rzeczywiście robi wrażenie, krew się leje gęsto i pod koniec akcji duński policjant wali pałką po głowie nieprzytomnego kibica. Naszych biją! – padła komenda i się zaczęło. Internet z jednej strony jest fascynujący, z drugiej cholernie nudny, zwłaszcza w takich przypadkach, ale po kolei…



share

Jest taka pokusa wśród blogerów, którzy naśladują skłonności rozmaitych liderów opinii poczuwających się do zabrania głosu na każdy temat, ale wszyscy bogowie i ludzie przebywający w moim pobliżu zaświadczą, że w sprawie sesji zdjęciowej Agnieszki Radwańskiej nie zamierzałem się odzywać. Wybrałem milczenie z bardzo prostego powodu – kompletnie mnie nie interesuje jaką decyzję, w kwestii swojego prywatnego życia, podejmuje dorosła i świadoma swoich wyborów kobieta. Zmieniłem zdanie i otwieram dziób, sprowokowany głupotą małomiasteczkowych moralistów, rzucających się na wybitną Polkę, której niegodni są skarpetek prać. Dostało mi się nieraz i nie dwa ciężkim feministycznym słowem, o ile dobrze pamiętam „mizoginem” i choć nie wiem na czym miałaby się opierać moja nienawiść do kobiet, raczej przejawiam przeciwne uczucia, dziś nadszarpnę swój wypielęgnowany wizerunek. Staję w obronie czci niewieściej atakowanej przez…jak im tam… „mizoginów”.