pogoń



share

Od dłuższego czasu stosuję pewną taryfę ulgową dla mediów tak zwanego II obiegu, czy też bardziej niefortunnie zwanych „niepokornymi”. Wybór jest świadomy i wynika z dysproporcji, bo trzeba być ślepym albo zapatrzonym w Gazetę Wyborczą, żeby nie widzieć z jakiego miejsca startują media nieprzyjazne obecnej władzy, a co za darmo dostał wiecznie posłuszny główny nurt. Wybaczam II obiegowi znacznie więcej, ale też coraz częściej widzę, że zaciera się jakość w szaleńczym pościgu za rynkowym udziałem, co oczywiście jest jednym z celów każdego ośrodka medialnego, tylko ciągle mam naiwną nadzieję, że nie celem samym w sobie. Sam fakt, że II obieg chce być I obiegiem nie tylko jest pożądany, ale wręcz nadaje sens istnieniu – po jaką cholerę robić coś, co się samemu wycenia na II ligę. I wszystko byłoby świetnie, gdyby nie jedno „ale”, które coraz częściej się ujawnia. Przyglądam się relacjom rozmaitych stacji i gazet na dorobku z coraz większym niepokojem.