podział



share

Cztery miesiące minęły od ostatniej „wojny” i jeszcze nie do wszystkich dotarła specyfika wyborów samorządowych. Pierwsze reakcje na historyczne zwycięstwo PiS, nie tylko w wymiarze partyjnym, ale w skali ogólnopolskiej, bo nigdy żadna partia nie wygrała z takim wysokim procentem głosów (34,13%), były tragikomiczne. Cieszyli się przegrani, jęczeli zwycięzcy. Pamiętam tamten czas doskonale, ponieważ znów uchodziłem za wariata i ślepego wyznawcę PiS, gdy tłumaczyłem co się tak naprawdę stało i co się stanie w wyborach parlamentarnych, jeśli ten rozkład głosów się utrzyma.



share

Na czele „ruchu społecznego”, który powstał ponad 2 lata temu stanął człowiek, którego według wszelkich definicji można nazwać pasożytem i oszustem łamiącym prawo. Jego postać stała się symbolem lewicowej i liberalnej walki o demokrację. Walka była tak zacięta i spontaniczna, że organizacja doczekała się własnego hymnu. Autorem hymnu podziemnego państwa konstytucyjnego został pospolity bandyta, stręczyciel i handlarz żywym towarem. Może dlatego ktoś nad tą całą demokratyczną patologią musiał czuwać i tak pojawiła się kolejna świetlana postać, lewy ochroniarz wielokrotnie skazany, za groźby karalne, naruszanie nietykalności cielesnej i jazdę pod pijaku.



share

Wdawanie się w dyskusję zna temat obiektywności mediów to zajęcie dla pensjonarek i zawodowych propagandzistów, ewentualnie doskonała rozrywka przy prasowaniu pościeli. Takie zwierzę nie istnieje i co więcej nigdy nie istniało. Wykładu nie mam zamiaru robić, ale tak dla historycznego porządku przypomnę, że początki dziennikarstwa były znacznie poważniejsze niż deliberowanie, co jest prawdą, a co imaginacją. Skąd się wzięło starożytne powiedzenie: „Nie zabija się posłańca przynoszącego złe wiadomości”? Z życia, wyłącznie z życia, po tragicznej śmierci wielu posłańców ukuła się ta humanitarna reguła. Zostawiam zatem bzdurne dywagacje odnoszące się do nieistniejących zwierząt i przechodzę do rzeczy. Człowiek jest od tego, żeby myślał, dlatego nie powinien się kurczowo trzymać tez, które się zużyły, ale równie wielkim grzechem jest porzucanie prawidłowych diagnoz ze względu na ich kontrowersyjność.

Strony