PO poniżej 20%



share

Ludziom głupim, bo tak trzeba nazywać wszelkiej maści wyznawców teorii bez spisków, każde ułożenie faktów i wniosków kojarzy się z… głupotą. Oni muszą mieć podane w „dzienniku”, że zielone ludziki to w rzeczywistości bandyci z Armii Czerwonej, inaczej nie przyjmą do wiadomości banałów. W dwóch przypadkach podaje się niemądrym odbiorcom komunikatów, że spiski jednak istnieją. Pierwsza okolicznością jest korzyść, zarobek lub inna gratyfikacja dla autorów demaskujących tajemnicę. Druga wiąże się z brakiem innego wyjścia i z tym mamy do czynienia w przypadku „taśm kelnerów”. Po szokowym ujawnieniu treści rozmów, kolejne sensacje są rozładowywane przy pomocy zaprzyjaźnionych mediów. Dyżurny funkcjonariusz z Gazety Wyborczej, niejaki Wojciech Czuchnowski dostał zlecenie i wysmarował artykulik przygotowujący publikę do tajnych rozmów Tuska z Kulczykiem. Panika musi być olbrzymia, ponieważ w ramocie Czuchnowskiego znajdujemy podstawowe informacje na temat przebiegu rozmów.