plankton



share

Oceniając pomysły Kaczyńskiego, pomyliłem się, razem ze wszystkimi publicystami, tyle razy, że w końcu dopadła mnie odrobina pokory. Nie będę zgadywał, co się na pewno stanie lub nie stanie po kolejnym, umówmy się, rytualnym wbiciu kija w mrowisko, natomiast mogę się pokusić o przedstawienie kilku przesłanek, które mi się plączą po głowie. Czytając wywiad Kaczyńskiego w „Rzepie” ma się nie odparte wrażenie, że mamy do czynienia z recydywą wszelkich możliwych błędów PiS i samego Kaczora, dodatkowo bije po oczach to nieśmiertelne „nie wytrzymał, znów nie wytrzymał”. Przyznam się, że pierwsze wrażenie miałem wybitnie stereotypowe, ale wgłębiając się nie tyle w lekturę, co w okoliczności wywiadu, zaczynam czytać słowa Kaczyńskiego zupełnie inaczej. Okoliczności mamy dwie, po pierwsze wybory na Podkarpaciu, czyli kolejny realny test popularności partyjnej, po drugie PO w rozsypce.