Pasłęk



share

Niekończące się kanonady propagandowe powodują, że można ogłuchnąć, ale też wyrabiają w człowieku odruch machinalnego sprzeciwu. Zasada jest prosta, skoro „Oni” mówią tak, to znaczy, że jest dokładnie odwrotnie. Właściwie nie ma w takiej postawie nic zdrożnego i ostatnią rzeczą, którą chciałbym polecić jest przyjmowanie propagandy do „akceptującej wiadomości”, niemniej warto czasami głębiej się zastanowić nim się wystrzeli machinalną diagnozą. Wczoraj mieliśmy kolejny, szeroko komentowany, występ Ewki premier. Standardowe spotkanie, dzieci w tle, pytania od zaprzyjaźnionych mediów i kwiaty od działaczy udających szczęśliwych obywateli. I nagle ten odwieczny porządek burzy jeden okrzyk z sali: „Smoleńsk pamiętamy! Hańba! Hańba!” Tuż po incydencie, pojawiła się seria komentarzy i nie ukrywam, że podejrzenie o „ustawkę” przemawiało do mnie na tyle poważenie, by brać ten wariant pod uwagę.