Owsiak odlot



share

Pan prezes Owsiak zaplątał się we własne nogi i zaczyna drobić w miejscu. Po wielu namowach dziennikarze II obiegu wreszcie wzięli się za robotę i analizują tylko i wyłącznie kasę przepływającą przez WOŚP. Efekt jest natychmiastowy i spektakularny, pan prezes dostał na głowę, wskoczył na stół i zaczął krzyczeć coś takiego, że on jest drugi po „Solidarności”, a może nawet i pierwszy, bo „Solidarność” już zniszczono. Klasyczna bezczelność peerelowskiego wentyla, ale bardzo proszę się na to nie nabierać. Owsiak wie co robi, jego ostatnią nadzieją jest desperacja. Schodził na każde dno, żeby piersią zasłonić „Złotego Melona”, teraz schował się za umierającym dzieckiem, żeby nie pokazywać szczegółowych rozliczeń fundacji i pozostałych "Złotych Mrówek". Ten cały "skandal" jest dętą reżyserią odwracającą uwagę od porażki tegorocznej zbiórki i przede wszystkim ma zaszczuć emocjonalnie krytyków. Dno i dwie grube warstwy mułu.