ORMO



share

Tytuł może się wydawać nieco mylący, a może nawet irytujący, w końcu nie jakieś pajace w gatunku Kijowskiego i Szumełdy stanowią o sile wyjątkowej uroczystości, która miała miejsce wczoraj. Wszytko prawda i niczego podobnego nie twierdzę, zwracam jedynie uwagę na jeszcze jeden aspekt tragifarsy. Oni poszli na mszę w Gdańsku w konkretnym celu, co do którego nikt nie może mieć wątpliwości. Chodziło o zrobienie zadymy i odwrócenie uwagi od pogrzebu, na który Polska czekała ponad 70 lat. Stało się dokładnie odwrotnie, chociaż błazny dostały swoje pięć minut, czego należało się spodziewać, to zdecydowana większość komentarzy odnosi się do konkretnego kontekstu. Krótko pisząc najczęściej pojawiająca się odpowiedź dla ORMO-wców dotyczyła bohaterstwa siedemnastoletniej „Inki” i „Zagończyka”, którzy byli torturowani i ostatecznie zamordowani. Fakty te w zestawieniu z zabandażowanym kciukiem Szumełdy musiały budzić szczery śmiech.



share

Uprasza się o nie opuszczanie felietonu, po przeczytaniu tytułu, ponieważ w treści będzie znacznie ciekawej i nie na temat. Liczenia uczestników marszu ORMO wszyscy mają dość, muszę jednak zbudować tło dla głównego przekazu. Liczył ratusz, pod dowództwem Hanny Gronkiewicz - Waltz i jej koleżanek z kolegami. Liczyła Policja, pod okiem ministra Błaszczaka. Liczyły Wiadomości TVP pod kierownictwem Jacka Kurskiego. I teraz, wyobraźcie sobie, policzyła GW pod nadzorem Michnika. Ponownie uprasza się o pozostanie na miejscach, bo mylą się wszyscy, którzy zakładają, że wyniki przy takiej komisji liczącej są oczywiste. Nic z tych rzeczy, owszem ratusz policzył bzdurne 240 tysięcy i to zanim ORMO-wcy wyszli na ulicę. Zgadza się, że Policja podała swoje 45 -50 tysięcy i wiemy, że TVP, głowa po głowie, doliczyła się 46 200 głów. Nikt by jednak nie zgadł, łącznie z piszącym te słowa, że redaktorzy GW osiągną wynik… No jaki? 100, 200, a może 300 tysięcy?



share

Oglądam rozmaite męczące spektakle, o ile są one źródłem cennej wiedzy. Tak właśnie jest z „II Śniadaniem Mistrzów”, czyli takim maglem dla wyższych sfer, które to sfery same siebie uznały za wyższe. Warto się wsłuchać, co mają do powiedzenia znani i lubiani goście Marcina Mellera choćby z tego względu, żeby poznać panujące nastroje. W ostatnim odcinku gospodarz rzucił na stół artykuł z New York Timesa i przeczytał głośno cytat z tego lewackiego pisemka: „PiS przekroczył czerwoną linię”. Zgromadzeni w studio gości rzucili się do odpowiedzi na wcześniej zadane ironiczne pytanie Mellera: „Czy to zrobi wrażenie, czy PiS znów krzyknie o zdrajcach itd”. Prawie wszyscy zaczęli radośnie oznajmiać, że takie publikacje są przełomowe, pokazują Polskę jako zadupie, itd., itp., no i w konkluzji pojawiła się głęboka nadzieja związana z marnym losem obecnej władzy.

Strony