odruch



share

Nigdy w życiu nie uczestniczyłem w żadnych naukowych panelach, raz byłem na wieczorku poezji, po paru piwach, żeby popatrzyć na młode piersi rozmarzonych koleżanek. Mierzi mnie sztafaż w jakimkolwiek wydaniu i nie inaczej jest z tym pseudonaukowym analizowaniem głosu Internetu. Coś podobnego w przyrodzie nie istnieje, bo Internet to tylko i wyłącznie elektryfikacja. Przy pierwszych diabelskich wynalazkach ludzie identycznie panikowali. Bodaj w Anglii istniał przepis, że przed automobilem musi biec człowiek z chorągiewką i ostrzegać, jaki diabeł jedzie. Wynalazca prądu zmiennego, szaleniec Tesla, został zaszczuty histerią, która przetrwała dziesięciolecia. Propaganda konkurencji grzmiał, że elektryfikacja zabija i podpala chałupy. Jedno i drugie jest prawdą, pod warunkiem, że do prądu podłączymy idiotę. Za kierownicą samochodu i tablicą rozdzielczą siedzą rozumni i taborety, za klawiaturami komputerów ten sam skład.