niepokorni



share

Zacznijmy od podstaw prawnych, które mówią, że każde śledztwo prokuratorskie jest objęte tajemnicą śledztwa, ale nie każde ujawnienie podlega karze. Chyba wszyscy widzą, że dziennikarze dowolnej opcji politycznej kpią sobie z tajemnicy śledztwa i w mediach tysiące razy pojawiały się nie tylko ustalenia, ale dowody zgromadzone przez prokuraturę. Dlaczego ten proceder jest bezkarny i poszczególni dziennikarze nie odpowiadają za łamanie prawa? Najkrócej mówiąc dzieje się tak, bo do złamania prawa zwyczajnie nie dochodzi, o czym mówi konkretny artykuł kodeksu karnego.



share

Wielkie nieszczęście stało się naszemu przyjacielowi Mr Jonnemu Danielsowi, jacyś przebrzydli antysemici przebili mu opony w prawie nowym Nissanie. Przyznaję, nie jest rzeczą roztropną śmiać się z cudzego nieszczęścia, taka opona potrafi kosztować kilkaset złotych, a przecież naszemu przyjacielowi niekoniecznie się w portfelu przelewa, wszak wszystko co dla nas robi, to z serca i po kosztach. Dlaczego w takim razie robię sobie jaja z było nie było „zamachu"? Ponieważ ktoś usiłuje sobie robić jaja ze mnie i to w dodatku w najpodlejszym michnikowskim stylu.



share

Przytomny i nie idący na łatwiznę Użytkownik Twittera w ciągu jednego dnia, przy pomocy 140 znaków, opublikował całą litanię powiązań finansowych pomiędzy warszawskim ratuszem, sędziami Trybunału Konstytucyjnego, Agorą i VIP-ami. Człowiek posługuje się pseudonimem „Antyleft”, ale to nie anonimowość sprawiła, że unikalne treści nie wyszły poza obręb społeczności internetowej. On nie jest „niepokorny” dziennikarz i przez to skończył jako zwykły internauta. Wprawdzie jakieś tam przebłyski w niszowych kanałach się pojawiły, jednak próżno szukać tytułów na medialnym szczycie, chociaż w normalnych warunkach powinien to być temat dnia. Zainteresowanych szczegółami odsyłam do konta https://twitter.com/antyleft_,bo nie ma sensu robić sprawozdania z esencjonalnej wiedzy przekazanej przez samego Autora.

Strony