nici z pici bom jest tyci



share

Jak ten czas okropnie leci, wręcz spada wprost na głowę. Na szczęście spadł na mnie nieoczekiwanie, więc mam i znowu mogę się zwierzyć. Ogólnie rzecz biorąc, jestem w średnim wieku i zajmuję się wychodzeniem z dzieciństwa. Nie wiem, ile czasu mi zostało, wiem, ile mi zajmie. O przyszłość jestem spokojny, bo choć zadań aż nadto, wciąż pod dostatkiem. Gdyby tylko to, co za mną i w środku, byłbym ciut spokojniejszy. Cały czas jednak muszę trzymać teraźniejszy świat zewnętrzny na bezpieczną odległość, ale nie za dużą; tak, żeby niepostrzeżenie nie przemknął do przeszłości. Dzieci nie mam, przyszłość rozważam jako abstrakt. Troszczę się, szkoda by było, nie zachowując żadnej ciągłości. Potrafię sobie wyobrazić bose stopy przyszłości utaplane w piasku i wolałbym, aby piasek był złoty i nie w okopach. Opału błękitnego z całej głowy życzę i niech im się szczęści jak wybranym przodkom.