narracja



share

Każdego dnia jest podnoszona poprzeczka idiotyzmu, który się sprzedaje jako prawdę objawioną i obowiązującą. Aby zdać sobie sprawę z siły jaką dysponują ośrodki ogłupiania mas, wystarczy cofnąć się o pół pokolenia. Wówczas obowiązywał zupełnie inny przekaz, facet przebierający się za babę był nazwany zboczeńcem i nie miał odwagi nosa z chałupy wystawić. Obozy koncentracyjne były niemieckie, a Związku Radzieckiego nikt ni traktował jako poważnego partnera, którym prowadzi proces demokratyzacji kraju. W tym krótkim zestawieniu wcale nie chodzi o jakieś sentymenty, czy pokoleniowe tęsknoty, bo wiadomo, że za „naszych czasów było lepiej”. Przywołałem parę przykładów, żeby podkreślić gigantyczną moc propagandy, która zawsze działa z morderczą konsekwencją. Co wydawało się niewyobrażalnym lada moment stanie się faktem. Z „narracją” Żydów i Niemców nie wygramy z prostej przyczyny, oni płacą i wymagają odpowiedniej „narracji”, my bełkoczemy coś o dialogu i obiektywizmie.



share

Chłopaki i dziewczyny dryfujące krypą PO odczytały sms-y, a tam „niespodzianka”. Nie ma żadnego problemu z 7 latami grabieży i populizmu, bo to był rząd Tuska, którego już nie ma. I dalej. PiS atakując Tuska pokazuje, że nie potrafi żyć bez wroga, z drugiej strony w Kaczyńskiego można i trzeba walić ile wlezie, bo on nie uciekł do Brukseli. Ha! Co teraz biedne PiS zrobi? Charakterystyczne, prawda? Krew się gotuje i w ogóle ręce opadają, ale tak właśnie działa polityka. Propaganda PO znów jest jeden krok przed PiS i żadne biadolenie tu nie pomoże. Rzekłbym, że pojawiły się mniej korzystne okoliczności niż były do tej pory, bo pomimo wszystkich nadużyć, łagodnie mówiąc, odpowiedzialność za „polsko-polską” wojnę spadała na Tuska i Kaczyńskiego. Nagłe czary mary, połączone z hop siup zmiana d., usiłują zmienić i tak zachwiane proporcje. Kaczyński nie umie sobie poradzić w polityce bez Tuska, ale PO walące w Kaczyńskiego otwiera nową jakość.



share

Pora odpocząć od Majdanu, ale jeszcze kilka zdań muszę napisać, że przejść do części właściwej felietonu. Ukraiński zryw pokazał, że dzieje się coś poza systemem politycznym, taki powrót do wspólnoty plemiennej, często wyśmiewanej, bo magowie polityki koncesjonowanej zdają sobie sprawę jaki we wspólnocie drzemie potencjał. Wystarczy popatrzeć na miny Komorowskiego, Tuska i nawet Sikorskiego, któremu Majdan szybko wybił sukces z głowy, żeby wiedzieć, co w tych przerażonych głowach siedzi. Oni, ci słynni Oni, daliby sporo i kto wie, czy nawet nie ze swojego portfela, żeby obraz ukraińskiej wspólnoty plemiennej zatarł się jak najszybciej. Problem polega na tym, że tak się zrobić nie da i dlatego przerażani „demokraci europejscy” z całą pewnością siedzą teraz w gabinetach i w bólach rodzą „narrację”. Cała sztuka polega na przekuciu niebezpiecznego wzorca ukraińskiego w peerelowskie byle co.

Strony