narracja



share

Chłopaki i dziewczyny dryfujące krypą PO odczytały sms-y, a tam „niespodzianka”. Nie ma żadnego problemu z 7 latami grabieży i populizmu, bo to był rząd Tuska, którego już nie ma. I dalej. PiS atakując Tuska pokazuje, że nie potrafi żyć bez wroga, z drugiej strony w Kaczyńskiego można i trzeba walić ile wlezie, bo on nie uciekł do Brukseli. Ha! Co teraz biedne PiS zrobi? Charakterystyczne, prawda? Krew się gotuje i w ogóle ręce opadają, ale tak właśnie działa polityka. Propaganda PO znów jest jeden krok przed PiS i żadne biadolenie tu nie pomoże. Rzekłbym, że pojawiły się mniej korzystne okoliczności niż były do tej pory, bo pomimo wszystkich nadużyć, łagodnie mówiąc, odpowiedzialność za „polsko-polską” wojnę spadała na Tuska i Kaczyńskiego. Nagłe czary mary, połączone z hop siup zmiana d., usiłują zmienić i tak zachwiane proporcje. Kaczyński nie umie sobie poradzić w polityce bez Tuska, ale PO walące w Kaczyńskiego otwiera nową jakość.



share

Pora odpocząć od Majdanu, ale jeszcze kilka zdań muszę napisać, że przejść do części właściwej felietonu. Ukraiński zryw pokazał, że dzieje się coś poza systemem politycznym, taki powrót do wspólnoty plemiennej, często wyśmiewanej, bo magowie polityki koncesjonowanej zdają sobie sprawę jaki we wspólnocie drzemie potencjał. Wystarczy popatrzeć na miny Komorowskiego, Tuska i nawet Sikorskiego, któremu Majdan szybko wybił sukces z głowy, żeby wiedzieć, co w tych przerażonych głowach siedzi. Oni, ci słynni Oni, daliby sporo i kto wie, czy nawet nie ze swojego portfela, żeby obraz ukraińskiej wspólnoty plemiennej zatarł się jak najszybciej. Problem polega na tym, że tak się zrobić nie da i dlatego przerażani „demokraci europejscy” z całą pewnością siedzą teraz w gabinetach i w bólach rodzą „narrację”. Cała sztuka polega na przekuciu niebezpiecznego wzorca ukraińskiego w peerelowskie byle co.



share

Każde zjawisko i każdą analizę, w której nie ma twardych dowodów trzeba sobie tłumaczyć symptomami, czy jak kto woli poszlakami. Hura optymistyczny tytuł pewnie wywoła powszechne zdziwienie, bo niby co takiego się stało, że nagle rozum miałby triumfować, pognębiając cynicznie propagowaną głupotę. Wiele się stało, wiele dobrego, ale w zalewie fałszu wyłowienie przełomu nie jest takie łatwe. Wystarczy jednak popatrzeć na przebieg zdarzeń pod jednym kątem, aby zdać sobie sprawę, że wygrana jest kwestią czasu. Tym kryterium jest liczba figur na szachownicy i układ pionów, metaforyczna bitwa religii z pogaństwem. Jak to było na początku? Ostra ofensywa smoleńskich pogan postawiła jedną tezę, która królowała przed co najmniej rok.

Strony