narracja



share

W sobotę oddałem się jednej ze swoich ulubionych masochistycznych przyjemności. Włączyłem sobie TVN24, żeby obejrzeć „Drugie śniadanie mistrzów”. Wiem, że nie wszyscy są zboczeńcami, to może wyjaśnię, że program nie ma nic wspólnego z tytułem i polega na tym, że Marcin Meller, redaktor prasy kolorowej, w porze obiadowej zaprasza do studia mniej lub bardziej znanych celebrytów. Czasami zdarza się, że odwiedzają Mellera ludzie o innej niż lewicowej proweniencji, ale ostatnio prawie takie historie nie mają miejsca. W efekcie zbiera się towarzystwo wzajemnej lewackiej adoracji, które przez 45 minut tłumaczy maluczkim świat. Rozmowie najczęściej towarzyszy pewne skrępowanie, zresztą rozsiewa je sam prowadzący, który asekuruje się zapowiedziami w stylu: „Kochani wiem, że macie dość Smoleńska (polityki, Trybunału Konstytucyjnego, itp.), ale muszę was zapytać”. No i pyta, a celebryci, jak potrafią, tak odpowiadają.



share

Telewizory zalała nowa „narracja”. Jak tylko się okazało, że Polacy mają daleko z tyłu prawne przepychanki, z których przeciętny człowiek nic nie rozumie. Gdy nie pomogło relatywizowanie w sprawie esbeckiego kapusia Bolka i wywoływanie narodowego wstydu z powodu jakichś tam opinii weneckich, trzeba było odpalić ostatnie działa. Przede wszystkim z tej perspektywy należy patrzyć na wszystkie zaklęcia, jakimi usiłuje się wmówić obywatelom spokojnie funkcjonującego kraju, że mamy wojnę. Zamach na demokrację to już mało, a zatem i standardy unijne padły seriami. Cóż robić? Strzelać z kolubryny i rysować na niebie ponure hasła. Mamy stan wojenny. Ba! Gorzej niż stan wojenny, bo przecież bandyta Jaruzelski i bandyta Kiszczak byli wojennymi bohaterami, ludźmi honoru, tymczasem Jarosław Kaczyński jest psychopatą. Strzelają na oślep kanonierzy ze statusem świętej krowy.



share

Każdego dnia jest podnoszona poprzeczka idiotyzmu, który się sprzedaje jako prawdę objawioną i obowiązującą. Aby zdać sobie sprawę z siły jaką dysponują ośrodki ogłupiania mas, wystarczy cofnąć się o pół pokolenia. Wówczas obowiązywał zupełnie inny przekaz, facet przebierający się za babę był nazwany zboczeńcem i nie miał odwagi nosa z chałupy wystawić. Obozy koncentracyjne były niemieckie, a Związku Radzieckiego nikt ni traktował jako poważnego partnera, którym prowadzi proces demokratyzacji kraju. W tym krótkim zestawieniu wcale nie chodzi o jakieś sentymenty, czy pokoleniowe tęsknoty, bo wiadomo, że za „naszych czasów było lepiej”. Przywołałem parę przykładów, żeby podkreślić gigantyczną moc propagandy, która zawsze działa z morderczą konsekwencją. Co wydawało się niewyobrażalnym lada moment stanie się faktem. Z „narracją” Żydów i Niemców nie wygramy z prostej przyczyny, oni płacą i wymagają odpowiedniej „narracji”, my bełkoczemy coś o dialogu i obiektywizmie.

Strony