nagonka



share

Od dziecka słyszałem taka frazę: „nie chwal się, czekaj aż cię inni pochwalą”, no i się doczekałem. Chwalą prywatnie i publicznie za „intuicję”, ale to nie jest intuicja, to jest twarda „d”. Który to już raz próbowałem prośbą, groźbą, dowcipem i powagą zaapelować o zdrowy rozsadek, o podstawowe kryteria moralne i logicznie. Nic nie pomaga, gdy trwa nagonka, zwłaszcza nagonka medialna, owczy pęd jest nie do zatrzymania. Co się dzieje zaledwie po paru dniach od „afery” Kuchcińskiego? Emocje poszły w dwóch kierunkach, w pierwszym mniejszość zaczyna rozumieć jak się dała wciągnąć w rozpisaną prymitywnym scenariuszem histerię. Drugi kierunek jest zwyczajową reakcją, „afera” przestała być seksowna, nudy i ziewanie.



share

Miałem oszczędzić siebie i Czytelników przede wszystkim, ale nie mogę. Dokładnie o to chodzi ideologom lewoskrętnym, aby w pewnym momencie człowiek pogodził się z obłędem, który ideolodzy serwują nieustannie. Jest jeszcze jedna przyczyna moich oporów, mianowicie w sprawie udział biorą dwaj moi ulubieńcy, jeden Owsiak drugi Matczak. Trudno, niech będzie monotonie w tematach, ale najważniejsze, żeby obronić skrawki normalności.



share

Uporządkowanie kilku oczywistości wystarczy, aby wiedzieć, że w tym tandetnym spektaklu chodzi o wszystko tylko nie o dzieci wykorzystywane seksualnie. Zacznę od oczywistego chaosu informacyjnego w Kościele Katolickim, który zdaje się bez opamiętania grzeszyć łamaniem najstarszego przykazania komunikacji społecznej – jeśli dałeś ciała, to nie reklamuj tego wyczynu. Wszelkie wypowiedzi medialne zawierające opinie typu „trochę w ciąży”, będą się kończyły dynamizacją nagonki na KK i to na życzenie KK. Pedofilię i homo igraszki w KK, hierarchowie zamiatali pod sutannę przez wiele lat i tutaj nie ma czego bronić. Protestowali przeciw temu najwierniejsi synowie i córy Kościoła, protestowali księża z powołania i katolicy z krwi i kości.