motoryzacja



share

Najłatwiej krytykować i przyłączać się do „hejtu”, ale mam usprawiedliwienie, od początku piszę, że idea szklanych domów w wykonaniu Morawieckiego, jaka sama nazwa wskazuje, jest czystą fikcją. Z programów „milion coś tam”, konsekwentnie nie zostaje nic lub zostaje niewiele. Tak było z milionem mieszkań i za pierwszym i za drugim razem, bo zwyczajnie nie da się walczyć z rynkiem deweloperów, w każdym razie nie w takiej skali. Jestem też prawie pewien, chociaż chętnie odszczekam, że Polska nie stanie się potęgą w produkcji samochodów elektrycznych, czego w ogóle mądrym kierunkiem rozwoju nazwać się nie da. Twierdziłem, twierdzę i będę twierdził, że wiatraki zamiast elektrowni atomowej, czy samochodziki na baterie zamiast przemysłu motoryzacyjnego, to przejaw „murzyńskości”.



share

Mamy świeżą dyskusję wywołaną przez planowane stawki akcyzy na rok 2017. Przejrzałem ten projekt i przede wszystkim zapoznałem się z tabelą zamieszczoną na końcu felietonu. Złudzeń nie ma żadnych, chodzi o zablokowanie handlu niemieckim złomem i niczemu innemu proponowane stawki akcyzy nie służą. Rozumiejąc co się dzieje, dawno nie miałem tak mieszanych uczuć i poczucia, że siedzimy w matni własnych marzeń o zachodnim stylu i poziomie życia. Mieszkam w zagłębiu szrotu ściąganego z Niemiec, mała mieścina, jakieś 11 tysięcy mieszkańców. Przez lata Chojnów na Dolnym Śląsku był gminą o najwyższym bezrobociu w Polsce, ale co ciekawe nie znajdziesz tu chałupy, gdzie nie stoi przynajmniej jedno auto na podwórku.