molestowanie



share

Trwa klasyczna wojna nerwów, na dość żenującym poziomie, rodem ze szkoły podstawowej, gdy to jeden kogucik krzyczy do drugiego: „chcesz się bić”, a tamten odpowiada: „no chcesz się bić, chcesz?”. Durczok wykonał wszystko, co mógł wykonać w swojej beznadziejnej sytuacji. Na początku milczał jak zaklęty licząc, że sprawa rozejdzie się po kościach i pozostanie plotką na zawsze, w dodatku bez nazwisk, ale z samymi aluzjami. Gdy się okazało, że nazwisko Durczoka wypłynęło i to za sprawą jakiegoś internetowego felietonisty, który na dodatek ma prawomocny wyrok za znieważanie świętego Jerzego od Puszki, sprawy nabrały drugiego tempa. Na początek pan Kamil poleciał Sawicką, usłyszeliśmy rzewną historię z „człowiekiem zdemolowanym psychicznie” w roli głównej. Potem agencja PR zadbała o kilka pozytywnych artykułów, a Durczoka wysłała na odpoczynek do szpitala. W między czasie działa komisja TVN i nie jest żadną tajemnicą, że w znanej stacji istnieją dwa obozy.



share

Dotąd uważałem, że to Owsiak jest królem wszelkich błazeństw i tandetnych chwytów, które nawet obok PR nie leżały, a są zwykłą propagandą. Zmieniam zdanie, właściwie to konkurencja za mnie zmieniła i pobiła króla jednym manewrem oskrzydlającym. TVN swoją decyzją o powołaniu „komisji do spraw molestowania” przebił wszystkie skale pośmiewiska, prymitywizmu, hipokryzji i popularnego „rżnięcia głupa”. Dzięki Bogu te igrzyska dla konsumentów „polędwicy sopockiej” i „Tańca z gwiazdami” odbywają się za prywatne pieniądze, ale to wcale nie znaczy, że robienie z ludzi idiotów ma pozostać bezkarne. Ujawniłem nazwisko Durczoka, jednoczenie chroniłem nazwisko znanej prezenterki, ponieważ w niewielkim stopniu przemawiał do mnie argument „ona w końcu jest ofiarą”.



share

Uprzedzając histeryczne komentarze, najczęściej prezentowane w rytualnych pakietach: „frustrat atakuje znanych, bo sam nic nie osiągnął”, „to niszczenie człowieka, nie ma twardych dowodów”, „oszołom rżnie kozaka, żeby zarobić na grzebaniu się w brudach", odpowiem krótko. O tym kim jest jeden z „bohaterów” opisany przez tygodnik „Wprost”, w głośnym artykule „Ukryta prawda”, słówkami, półsłówkami, aluzjami i puszczaniem oka, od kilku dni trąbi cała armia dziennikarzy wraz z osobami ze świecznika. Głosy i echa dochodzą zewsząd, z lewa, prawa i ze środka, ale nikt nie miał odwagi napisać otwartym tekstem, kogo skandal dotyczy. W związku z powyższym proszę sobie darować moralizowanie na górnym C.