Misiewicz



share

Mieliśmy kilku profesorów, którym tytuł naukowy przyznano za zasługi. Najsłynniejszy to profesor „Drogi” Władek Bartoszewski, naukowiec po małej maturze i doktor zasług wszelakich. Do końca swoich dni Bartoszewski nikomu nie zwrócił uwagi, że tytułowanie go w taki sposób jest niestosowne i nie ma żadnego odzwierciedlenia w faktach. Trzeba przyznać, że znacznie lepiej zachował się profesor Stępień, ten dla odmiany zjechał kiedyś redaktora TVN24 i kazał do siebie mówić pan, bo jest zaledwie magistrem. Wiadomo też powszechnie, że Michnik ma rację i wyłączne prawo do oceny przeszłości, a tytułem do tego monopolu jest fakt, że „Michnik siedział”.



share

Historia z nieszczęsnym Misiewiczem w roli głównej, jest doskonałym obrazem ludzkiej psychiki i intelektu, który oddziela instynkty stadne od przewodnika stada. Po tej sprawie kurz już opadł, co pozwala spokojnie przeanalizować mechanizmy społeczne, jakie dało się zaobserwować w trakcie. W psychologii jednym z głównym zachowań jest wyparcie, stąd się wzięła ręka, która jest niczyja. Gdy tylko wybuchła afera z Misiewiczem nagle się okazało, że to żadna afera, tylko robota Michnika. Zaraz po tym dowiedzieliśmy się, że w ogóle nie warto chodzić do szkoły, bo ktoś tam ma trzy klasy przedwojennej podstawówki i jest mądrzejszy od Kierwińskiego po studiach. Schematyczna i rytualna gawęda poniosła się po świecie, chociaż rzeczywistość skrzeczała w stereo.



share

Mija rok sprawowania władzy przez PiS i jeśli miałbym podsumować ten czas kilkoma słowami, to użyłbym takiego zestawu – bardzo dobry czas dla Polski. Po roku 1989 nie było tak owocnego roku w wykonaniu władzy, co ważne owocnego dla Polaków, bo samopoczucie władzy nigdy mnie nie interesowało, od tego jest, aby służyć Polsce i Polakom. Nic jednak nie trwa wiecznie i nie jest pozbawione skaz. Inną mam ocenę jakości władzy w kontekście korzyści społecznych, inną w kwestii pokus, które zaczynają się pojawiać zarówno w PiS, jak i wśród wyborców. Dotychczasowe próby deprecjonowania przeprowadzonych zmian kończyły się wielką kompromitacją, było to łatwe do przewidzenia. Mało jest Polaków, którzy chcieliby oddać swoje pieniądze zachodnim bankom i korporacjom. Niewielu zechce umierać za Trybunał Konstytucyjny, czy całą „kastę” sędziowską. Z drugiej strony w pamięci społeczeństwa cięgle jeszcze tkwi obraz, jaki roztaczała sobą obecna opozycja, przez ostatnie 8 lat.

Strony