śmierć partii



share

Pisanie o końcu jakiejś formacji politycznej, to taki rytuał publicystyczny. Nomen omen większość tekstów o końcach partii żyje nie dłużej niż parę dni, bo najczęściej się okazuje, że pomimo symptomów agonii następuje cudowny powrót do świata żywych. Wczoraj Kosiniak-Kamysz wszedł na trybunę polityczną i tak się darł, że spytałem lepszą połowę, gdzie się pali? No coś nieprawdopodobnego, jakie dźwięki szef PSL-u z siebie wydawał, piszę o dźwiękach, ponieważ niewiele słów zrozumiałem.