Mateusz Morawiecki



share

Porównanie polityki do najstarszego zawodu świata to jeden z bardziej wyeksploatowanych banałów i w zasadzie trafny, z jednym wyjątkiem. Uprawiając prostytucję można się tylko i wyłącznie sprzedać, uprawiając politykę można sprzedać przeciwnika i kupić sobie zwycięstwo. Cały czas słychać narzekanie, że politycy kłamią i obiecują bez pamięci, ale przecież to się nie dzieje samo z siebie. Masowy odbiorca, zwany elektoratem, chce być okłamywany albo jak kto woli, chce wierzyć w obietnice, które zapowiadają mannę z nieba i rzeki miodem płynące. Politycy obiecują lub kłamią, bo tak się od zawsze wygrywa wybory.



share

Mamy Święta Bożego Narodzenia, a w takim czasie ludzie powinni żyć w zgodzie i być dla siebie życzliwi. Tyle w teorii, w praktyce różnie to wychodzi, bo różni są ludzie, ale obowiązkiem Premiera RP jest „łączyć Polaków, co też Mateusz Morawiecki pod choinkę zrobił albo i musiał zrobić, o czym za chwilę. O podwyżkach prądu rozmaici eksperci, politykierzy i dziennikarze opowiadają jakieś dwa miesiące. Najciekawsze w tych wszystkich dywagacjach były to, że zatarły się różnice pomiędzy ideologami socjalizmu i liberalizmu, co bardzo Mateuszowi Morawieckiemu pomogło.



share

Nie nazwałbym Mateusza Morawieckiego bohaterem mojej bajki i jeszcze mnie trochę trzepie na myśl w jakich okolicznościach został premierem, bo były to okoliczności żenujące. Podzielam również obawy odnoszące się do karierowiczostwa i koniunkturalizmu, jak również bardzo mnie martwi przeszłość w bankowości, z tego względu, że do sektora bankowego w III RP osoby przypadkowe nie trafiały. Jest sporo wątpliwości, ale wszystkie mają jeden mianownik – przeszłość. Jeśli sięgniemy do teraźniejszości to w zasadzie nie mam się do czego przyczepić.

Strony