maseczki



share

Pragnę uspokoić i zapewnić, że nie napiszę jednego słowa o chorobach, w tym psychicznych, niniejszy felieton w całości poświęcam stanowi prawnemu. Wczoraj minister edukacji oświadczył, że od 1 września uczniowie i kadra nauczycielska wraca do szkół bez reżimu sanitarnego, jaki obowiązuje w miejscach publicznych. Dziś minister zdrowia Szumowski wycofał się ze swojego pomysłu, który głosił jeszcze tydzień temu, że będzie obowiązek zakrywania ust i nosa, bez względu na stan zdrowia i zamienił na nowe oświadczenie. Od 1 września, żeby było „zabawniej”, wszyscy obywatele RP, którzy brak zakrywania ust i nosa będą tłumaczyć stanem zdrowia, muszą okazać zaświadczenie lekarskie i tutaj zaczyna się prawna „Białoruś”.



share

Choćbyś chciał to nie unikniesz tematu, to jest jak poranne wiercenie wiertarką udarową u sąsiada. Dodatkowo sygnał wzmacniają media i politycy i na końcu trzeba sobie zdać sprawę, pozbywając się złudzeń, że będzie lepiej. Przeciwnie przyjdzie sezon infekcyjny i się zacznie ze zdwojoną siłą, o ile nie pojawi się cudowna szczepionka, jako nowe placebo. Jeśli czegoś nie możesz przeskoczyć, to musisz obejść. Oczywiście walenie głową w mur ma swój romantyczny urok, ale gdy się człowiek zbliża do pięćdziesiątki, nieco traci zapał. Postaram się zracjonalizować „nową normalność” w taki sposób, aby nie zwariować i na początek mam dobrą wiadomość, której będę się trzymał do samego końca. Wygląda na to, że powtórki paranoi z marca i kwietnia nie będzie, co nie znaczy, że paranoi zabraknie.



share

Ostatnią rzeczą, na którą ma dziś ochotę i ochotę w ogóle, to pisanie o „pandemii”. Jestem w trakcie terapii, mam długą, osobiście zaordynowaną kwarantannę, odizolowałem się od „śmiercionośnego wirusa”, żeby nie zgłupieć razem z milionami wierzącymi w morowe powietrze. Niestety złamałem zasady kwarantanny, co zresztą robię od początku, jednak tym razem zmusił mnie do tego rzecznik Ministerstwa Zdrowia. Po wielu apelach z różnych stron, PiS schował „ewangelistę Łukasza” i dzięki temu Polacy odpoczęli od zmęczonej twarzy ministra oraz jego nowomowy o krzywej wypłaszczonej wykładniczo. Przyroda pustki nie znosi i tak miejsce ministra Szumowskiego zajął jeszcze bardziej irytujący rzecznik Wojciech Andrusiewicz, który na 5 dni przed wyborami postanowił poszczuć sprzedawców na klientów i co gorsze komisje wyborcze na wyborców.

Strony