Magdalena Ogórek



share

Dwie kwestie porządkujące na początek, bo i mój kręgosłup moralny został poddany masowej procedurze, która funkcjonuje od 1989 roku. Dyscyplinowanie maluczkich przez największych bydlaków, niestety jest skuteczne, do tego stopnia, że działa nawet na „hejterów”. Zatem zdyscyplinowany pragnę oświadczyć, że Magda Ogórek to nie jest Czerwony Kapturek z mojej bajki, to jest Czerwony Kapturek z ich bajki i do tej bajki wróci, jak tylko zmieni się krajobraz. Po wtóre nie uważam, aby atak na Ogórek był wynikiem nagonki na TVP i Kurskiego, w każdym razie nie jest to bezpośrednia przyczyna.



share

Projekt zatytułowany Madzia Ogórek spełniał wszystkie konieczne wymogi dla tego typu projektów politycznych. Kandydatura powabnej blondynki mieści się w nurcie ekscentrycy i dowcipni. Tacy politycy nigdy nie wygrywają wyborów, ale nie takie przed nimi się stawia zadania. Dowcipni i ekscentryczni mają zwrócić na siebie uwagę, wypromować jakoś kolejną szalenie oryginalną „ideę” albo skompromitować coś lub kogoś. Patrząc na, co tu dużo mówić, kompletną żenadę, jaką odstawia Magdalena Ogórek pierwsze skojarzenia same się układają w hipotezy, tylko czy to rzeczywiście tak prosto wygląda, jak się wydaje. Jedni twierdzą, że pani Madzia okpiła starego wygę Leszka Millera i zrobiła sobie reklamę za milion partyjnych złotych wypłaconych przez SLD. Głosicielem tej wersji sam Pan Rycho Kalisz dlatego na starcie należy podejść do wszystkiego z dużym dystansem.