Małgorzata Manowska



share

W bieżących okolicznościach wszystko stoi na głowie i jak bardzo stoi widać po wyborach w Sądzie Najwyższym. W „starej normalności” byłaby to nie schodząca z anteny informacja, w „nowej normalności” sprawy mają się zupełnie inaczej. Nie można powiedzieć, że nikt się tym nie zajmuje, ale z pewnością to zupełnie inny poziom zaangażowania i emocji, jaki nam towarzyszył przez pięć lat zmian w „wymiarze sprawiedliwości”. Paradoksalnie te okoliczności pomogły w wyborze kandydatów na pierwszego prezesa Sądu Najwyższego i to na dwóch poziomach. Przede wszystkim Gersdorf odpuściła, wtedy Andrzej Duda oddał stery p.o. prezesa Zaradkiewiczowi, co mnie szczerze zdziwiło i zaniepokoiło.