Małgorzata Gersdorf



share

Mechanizmy przecieków „tajnych rozmów” do prasy, znane są każdemu uważnemu obserwatorowi polskiej sceny politycznej i tu nie trzeba być dziennikarzem. Oczywiście ludzie mediów znają kuchnię podobnych zabiegów, ale w tej kuchni nie ma żadnych tajemnic – poznałem to miejsce. Jest dokładnie tak, jak ludzie mówią i piszą, zgłasza się jakiś współpracownik wyższej szyszki i w zależności od stopnia zażyłości z dziennikarzem albo zleca robotę wprost albo uprzejmie prosi, żeby dla dobra Ojczyzny uratować ten, czy tamten projekt.



share

Mało ostatnio Jarosława Kaczyńskiego w mediach i tak już było przed osławioną kontuzją kolana. Ciężko zgadywać o co tu chodzi, ale jeśli miałbym się temu procederowi poświęcić to stawiam na testy. Prezes PiS chce zobaczyć jak sobie radzą bez niego ewentualni następcy i to tacy, którzy chcą być następcami wbrew woli Kaczyńskiego, jak również ci przez Kaczyńskiego wstępnie rozpatrywani. No, ale to są tylko i wyłącznie moje intuicje, bo nie mam w tym zakresie żadnej wiedzy prócz paru plotek krążących po Warszawie. Być może rzeczywiście jest tak, że jak człowiek chory w dodatku z koniecznością hospitalizacji, to mało ma czasu i ochoty na sprawy doczesne, tym bardziej medialne.



share

Masę spraw mam na głowie i do wszystkiego nie mogę się tak przyłożyć, jakbym chciał, a czasami to nawet tak, jakby wypadało. Jakimś cudem udało się jednak ukraść trochę czasu i dzięki temu pogrzebałem w faktach z ostatnich dwóch lat. W sprawie konfliktu Brukseli i Strasburga z Warszawą napisano więcej niż było potrzeba. Przeczytałem wiele piętrowych analiz, diagnoz i ocen wychodzących poza kompetencje autorów. Sam piszę sporo i znam z autopsji ból, gdy człowiek cierpi na brak tematu, dlatego też nie mam specjalnych pretensji, że każdy orze jak może – Czytelnik rozliczy. Ból twórczy normalna rzecz, ale czasami warto ulżyć sobie i innym i nie komplikować rzeczy prostych.

Strony