lewactwo



share

Wredna baba Scheuring-Wielgus, po lewackim sierpowym, zaliczyła polityczny nokaut. Jak widać daleko mi do szarmanckiego stylu Jarosława Kaczyńskiego, ale zazwyczaj staram się traktować kobiety trochę łagodniej, chociaż jestem za równouprawnieniem, naturalnie w granicach rozsądku i podziału płciowego. Przyznaję jednak, że do niektórych kobiet nie umiem ukryć głębokiej awersji i tak jest w przypadku Joanny Scheuring-Wielgus, czyli klasycznego połączenia głupoty, bezczelności, cynizmu i nieodzownej krzykliwości. Piszę o klasyce, ponieważ ten typ jest precyzyjnie zdefiniowany, jako przekupa lub maglarka i występuje w przyrodzie stanowczo za często.



share

Napisałbym, że szczyt obłędu został osiągnięty, ale żywotność podobnego stwierdzenia zmieściłaby się w dwóch machnięciach skrzydełek motyla. Nie ma granicy obłędu, której lewaccy ideolodzy nie przekroczą, bo oni z paranoi po prostu żyją. Przechodząc do konkretnego obłędu, z jakim mamy do czynienia mniej więcej od trzech dni, na starcie można sobie darować pisanie i mówienie, że w Niemczech zastrzelono blisko milion dzików, w absolutnej ciszy, zgodnie z konstytucją i wartościami europejskimi.



share

Człowiek pracujący fizycznie, z miasta, czy ze wsi Ci On, najmniej kilka razy w życiu musiał słyszeć i sam używał wiązek. Nie o wiązki słomy, wiązki elektryczne i nawet nie o te z „wyrazami” tym razem chodzi, ale o zwykłe, takie słowne wiązki. Dla jasności rzucę kilkoma przykładami: „Pani kierowniczko, no zarobiony jestem”, „Załatwimy temat, będzie git”, „Na dzień dzisiejszy nie ma takiej opcji, kochana.”, „Śmieci wyniosłeś, pijaku?!”, „Franka nie kojarzysz? No co ty Franka nie kojarzysz? Ten taki przecież, wiesz, niepodobny do nikogo. Ten, co mu żona poszła w tango z hydraulikiem. No jak Franka nie kojarzysz, słowo honoru…”.

Strony