kur*y



share

Znam ten schemat na pamięć, ostatni raz przerabiałem przy „córce Kasi Kowalskiej”. Rzecz działa się w samy środku „pandemii”, gdy jeździły ciężarówki z Bergamo, a na lodowiskach w Hiszpanii organizowano prosektoria. W takich warunkach, przebrzmiała celebrytka Kowalska, przypomniała sobie, czy raczej jej przypomniano, telefonem ze szpitala z Londynu, że ma córkę. „Artystka” natychmiast poleciała na Instagrama, nagrała rzewny filmik, potem go usunęła, następnie znów wrócił i z całego tego spektaklu wynikało tylko tyle, żeby „zostać w domu”. Naturalnie wszystkie media obiegła informacja, że córka Kowalskiej ma modnego wirusa i walczy o życie. Co ważne jest to osoba młoda, bez „chorób towarzyszących”.