krzesło



share

Tragifarsa z udziałem Bronka Komorowskiego w roli głównej trawa i końca nie widać. Wczoraj nie miałem zbyt wiele czasu, żeby śledzić medialne rewelacje i nawet dymanym „rekordom” Owsiaka nie przyglądałem się uważnie. Dopiero dziś się dowiaduję, że doszło do zamachu na ojca narodu. Zapoznałem się chyba z czterema wersjami wydarzeń i wniosek nasuwa się sam: „jaka wizyta, taki zamach”. Rytualnie zaczęło się od agresji PiS, potem spontaniczny wiec stał się własnością Ruchu Narodowego i partii Korwin. W innej wersji krzesło poszło w górę i zatańczyło nad głową Bronka, w ramach politycznego happeningu. Artystą okazał się młodzieżowiec od Krowina, ale już po chwili, dokładnie po przewiezieniu sprawcy na komisariat, w eter poszedł „zamach”. Gdy się połączy tę komediową scenę z stekiem idiotyzmów wykrzykiwanych przez Komorowskiego składających się na swego rodzaju „etykietę”, to rzeczywiście trudno uwierzyć, aby w tym wszystkim był przypadek.



share

W taki czas nikt nie powinien zostawać sam z Kevinem w domu i dla każdego musi się znaleźć miejsce przy stole. Tradycja ma swoje wymagania i bywa, że stawia nas przed wyzwaniami przekraczającymi wyobraźnię. Co roku przebiegli filozofowie i etycy zastanawiają się nad pustym krzesłem przy wigilijnym stole, sadzają na nim bardzo kłopotliwych gości, aby przetestować chrześcijańskie miłosierdzie. W tym roku zastanowiłem się i ja nad wigilijną frekwencją i zbłąkanym wędrowcem. Wyszła mi ze wszystkich za i przeciw odważna konkluzja – chyba poradziłbym sobie z każdym gościem i każdemu złożyłbym serdeczne życzenia, czego też wszystkim na wstępie życzę. Donaldowi Tuskowi życzyłbym satysfakcji w nowej pracy za granicą, Bronisławowi Komorowskiemu spokojnej emerytury, Stefanowi Niesiołowskiemu dużo zdrowia. Jerzemu Owsiakowi z całego serca życzę uczciwych kontraktów za własne pieniądze, feministce prawdziwej ciąży z łagodnym, ale pełnym medialnych fajerwerków połogiem.



share

I (opis krzesła)

Przede wszystkim zapachy
- obiadu przenikające
przez uśmiech kobiety
bądź surowość mężczyzny
- sosnowych igieł nasyconych
przez wieczorny spokój
i zdrożony dzień
-  wyrazistego chłodu bijącego
z białego horyzontu

Przede wszystkim obrazy
- dziatwy wylewającej
się z budynków mieszkalnych
i topiącej najbliższy skwer
- rozpalonych spojrzeń znad
pustych kieliszków  
- pooranych dłoni lub
naprędce ściśniętych
pod szyją krawatów

Przede wszystkim dźwięki
- dzwonów dostojnie
budzących śniętą okolicę
- wstrzymanych oddechów
przed podniesieniem rąk
w ostatnim geście pożegnania
- dębowego mebla
poprzedzających pokorne
oczyszczenie
 
II (odwieczne odwiedziny)