kredyt CHF



share

Należę do licznej grupy osób, która postanowiła zapewnić sobie dach nad głową, poprzez wzięcie z banku kredytu hipotecznego, denominowanego w CHF. Od początku wiedziałem co robię - to transakcja "2 w 1" - pożyczam kasę, ale też de facto, zakładam się o kurs z bankiem ( tu ma rację MK - to już nie są banki, to "kasyna"). Ponieważ bank założył mi hipotekę w podwójnej wysokości, niż otrzymane środki w PLN, to nie będę udawał, że nie byłem świadom ryzyka kursowego - bank je "wycenił" na 100% zmienności kursu ( i miał rację, bo kurs by się dalej w tym mieścił). 

Jedyny i istotny problem polegał na tym, że nikt się słowem nie zająknął o takim "zabezpieczeniu kursowym" banku, a wyszło już ono po podpisaniu umowy, jako obciążenie hipoteki. Zaniepokoiło mnie to bardzo i od razu wyznaczyłem sobie cel - spłacić szulerów as soon as possible.