koronawirus



share

Po dzisiejszym porannym falstarcie nowego rządu można spisać nieskończenie długą listę paradoksów, śmieszności, absurdów i w końcu zwykłej głupoty. Jeden z przyszłych ministrów rano poczuł się źle i od razu sam sobie postawił diagnozę. Wiadomo, że jak człowiek czuje się źle, to nie ma rozstroju żołądka, anginy, grypy, nadciśnienia, anemii, migreny, czy żółtaczki, ale z pewnością chodzi o modnego wirusa. Minister Przemysław Czarnek, nie konsultował się z lekarzem rodzinnym, co musi uczynić każdy pacjent, ale sam siebie poprowadził jako „pacjenta kowidowego” i doszedł do laboratorium, gdzie okazało się, że jest „pozytywny”.



share

Zdecydowana większość ludzi najpierw uruchamia emocje, dopiero potem mózg, ale to nie zawsze mam miejsce. Generalnie królują emocje i takie same wnioski są wyciągane po sensacyjnych wieściach. Donald Trump „zachorował” na modnego wirusa, stało się to może nie w finale, ale bardzo blisko finału kampanii. Co taka informacja może oznaczać? Po pierwsze zdarzyło się, każdemu może się zdarzyć, żeby daleko nie szukać św. Łukasz ewangelista był „pozytywny” wraz z rodziną i wszyscy „wyzdrowieli” w trzy dni. Po drugie mogło dojść do sabotażu, ktoś z ekipy Bidena nie zachował dystansu, nie zdezynfekował rąk i nie założył maseczki, po czym podstawił Trumpowi mikrofon i zdał pytanie. Po trzecie, to nie przypadek, tylko strategia wyborcza.



share

Na przełomie marca i kwietnia Polska zaczynała wchodzić w ostry zakręt paranoi, w tamtym czasie dosłownie na palcach można było policzyć ludzi, którzy nie poddali się masowej histerii przeradzającej się w obłęd. I pośród oceanu kretynizmów, znoszących dorobek naukowy setek lat, pojawił się główny bohater z podkrążonymi oczami. Ludzie patrzyli na św. Łukasza jak w obrazek, nawet najbardziej totalna opozycja klękała przed jego wizerunkiem. Szumowski zdobył tytuł najpopularniejszego ministra zdrowia, pobił Religę i to prawie dwukrotnie. W szczytowym punkcie, jakby powiedział Kurski, w piku, badania pokazywały prawie 70% zaufania społecznego.

Strony