Kornel Morawiecki



share

Połączenie polityki i rodziny daje podobne efekty, jak połączenie biznesów i polityki, robi się gorąco przy krótkim loncie. Zasada ta zaczęła działać w przypadku najbardziej znanej obecnie rodziny politycznej. Ojciec Kornel Morawiecki i syn Mateusz Morawiecki, czy chcą, czy nie chcą, to jadą na tym samym wózku. Każde słowo i tym bardziej działanie jednego z nich pójdzie na konto drugiego. Można się z tym nie zgadzać, można narzekać i nawet rozpaczliwie szukać antidotum, ale i tak nic nie zadziała, bo nie ma prawa zadziałać. Jeśli tylko trzeźwo patrzymy na politykę, to ostatnia wypowiedź Kornela Morawieckiego na temat „uchodźców” jest katastrofą dla Mateusza Morawieckiego.



share

Od czasu do czasu, co bardziej zniecierpliwieni ludzie pytają mnie, czy się dobrze czuję i kiedy skończę z zachwytami, zwłaszcza, że zachwyty kieruję w stronę polityków nowej władzy. Nic bardziej mylnego, ale owszem, sam siebie nie poznaję, bo z reguły jestem krytycznie nastawiony do rzeczywistości, z tym, że krytyka ma na celu przywracanie normalności. Zachwycam się nie nową władzą, a już na pewno nie politykami, mnie autentycznie fascynują pierwsze przebiśniegi praworządności, godności i państwowości. Gdy się 25 lat żyło w marności i zaprzaństwie, to na każdy przejaw jakości i suwerenności winno się dmuchać i chuchać, nie gasić i to pomyjami. Wczoraj przeżyłem wielki dzień, dziś było równie godnie i uroczyście, państwowo i po polsku. Ale zobaczyłem też tysięczny raz galaktyczną przepaść i ciarki mi przeszły po plecach. Po przemówieniu Prezydenta Andrzeja Dudy i potem Kornela Morawieckiego Polak nabiera poczucia własnej wartości.