kontrasty



share

Nigdy nie zdarzyło się tak, aby w Polsce prezydentem został ktoś, kto posługuje się twardą retoryką i bezpośrednim atakiem na kontrkandydata. Oczywiście tę ocenę stanu rzeczy należy rozumieć właściwie i nie w taki sposób, że Kwaśniewski nie prowokował Wałęsy, a Komorowski Kaczyńskiego. Zawsze i wszędzie stosuje się chwyty poniżej pasa, ale nie o incydenty chodzi, w dodatku w formie „udawania głupiego”, ale o główny przekaz kampanii. Najlepszym przykładem na potwierdzenie tej diagnozy jest kampania Mariana Krzaklewskiego.



share

Dziś w Pałacu Prezydenckim odbyła się pierwsza uroczystość z udziałem nowego i długo oczekiwanego gospodarza. Prezydent Andrzej Duda wręczył nominacje pracownikom swojej kancelarii. Próżno wśród nich szukać analfabetów, agentów WSI i ludzi, którzy nie wiedzieliby, że po krzesłach się nie chodzi, gości rozsadza, nim się samemu cztery litery posadowi. Nudna impreza, nie było się czym ekscytować i tak a propos dopiszę, że na fali euforii zaobserwowałem niebezpieczną bezkrytyczność. Proszę wybaczyć, jeśli coś jest nudne to po prostu jest, jeśli coś jest zabawne to też się poważne nie stanie, z tej racji, że sympatyczny facet gra główną rolę. Andrzej Duda wyglądający na typowego chłopca z dobrego domu, co jest komplementem, przemówieniem do żołnierzy mnie rozbawił, no chłop nie brzmi jak dowódca na apelu, a tak starał się przemówić. Także, bez przesady z lukrem, bo wiadomo jak to się kończy, ale to jest chuchanie na zimne i na przyszłość.